dygnij, przedstaw się

Autor: Irena Wiszniewska, Gatunek: Poezja, Dodano: 06 września 2017, 23:53:21, Tagi:  mniejszość większość

jestem miejszością

ortodoksyjną wegetarianką, bezlitosną ateistką, beztroską palaczką, biseksualną alkoholiczką, uzależnioną od seksu żydówką

ale to wszystko pestka

miąższ, jak się w niego wgryźć, wchodzi w zęby

albowiem

należę też do rzadkiej mniejszości

osób uzależnionych od pestek słonecznika – zaznaczam, że

wyłącznie w łupinach

dodając do siebie te rozliczne mniejszości

być może tworzę jakąś

większość

Komentarze (31)

  • Tak.Widzę Cię wyraźnie w bezkresnym polu słoneczników.

  • Hej Janusz,lubię twoje poczucie humoru!

  • Świetny, tak, Janusz już to wyłuskał :)

  • Fajny tytuł.

    •    
    • 07 września 2017, 17:01:26

    fajny

  • Mniejszość zawsze jest większa
    przez swoją inność, staranność
    w rozumieniu natręctw i słabości
    uświęcając tym samym zasadność
    swojego bytu.
    Podoba mi się.

  • a mi, choć również jestem miłośniczką słonecznika (właśnie znowu mam dwa czarne palce/ paznokcie do nie do natychmiastowego domycia, co strasznie mnie wkurza) jakoś się, nie podoba, taki jakiś bazujący na ostatecznościach, strasznie uproszczonych i fajerwerkowych, bezlitosna ateistka? (nie przeczytała mi się tutaj, jak i w całej reszcie drugiego wersu podziałów ze względu na (..), ironia) hehe, znam taką jedną co krzyżem w kościele leży, a na matkę rękę podnosi, i dziecku każe kraść, co popadnie, włącznie z cukrem z mcdonaldsa, jak i papierem toaletowym ze szkoły, segregacji, wszelkich przynależności, schematów i uogólnionych naklejek, pod którymi powinno się ukryć wiadome to i owo, też nie lubię, więc jestem na nie
    :)

  • mowa trawa,ale ja NWK, ale też mam taki odczyt, wcale nie człowieka zacnego,ale tu
    chyba o zacność nie chodziło,
    Kiedyś dawno temu jestem w autobusie, a obok stoi młoda własne dziewczyna i pluje łupinami od początku słonecznika, co mnie obrzydziło strasznie, ale nic, nikt nie zwraca uwagi, ja chyba też nie, aż wsiadł starszy, chory człowiek, a ta dziewczyna widzę, patrzy na niego z obrzydzeniem. Nie dałam rady i głośno mówię:
    - Słuchaj, czemu ty plujesz?
    Ona gapi się, więc mówię
    -Słonecznikiem plujesz!

  • Młoda, bez własna,

  • no nie wiem beata, bo w końcu ktoś patrzący zza rogu mógłby powiedzieć, że peelka, zacnie wytykając paluchem, wmieszała się w tłum ;)

  • Wcale nie chciałam tym wpisem, a swojej zacności, :)a o fakcie, ze mi się wizualizuje plucie słonecznikiem. Ale uwaga czujna:)

  • O swojej, włącza mi się przy pisaniu funkcja automat. podstawiania, sorry

  • plucie słonecznikiem?

    nie wiem, jak to można sobie zwizualizować człowieka z paszczą hipopotama, ale pewnie wszystko można, w internecie, za pomocą ó, otwartego, plucia zdrewniałą częścią pestek słonecznika też nie mogę sobie wyobrazić, bo je się nadgryza, na przyczółkach zdrowego, rozsądku, lub pierwszych jedynek i wyrzuca, gdzie popadnie, nawet jak ktoś zdeterminowany w zbieraniu psich kup w foliowe worki, patrzy, aczkolwiek plująca pestkami z czereśni bronka da się wpisać w ten twój obraz, choć ja je połykam

  • Tak, ale opisałam sytuację, konkretną, stąd nadgryzanie było za dużą subtelnością.

  • jeśli chodzi o technikę zjadania słonecznika (pestek) to ja, albo je sobie zbieram w prawej części, lub gdzieniegdzie, które mnie nie kusi, do pogryzienia i połknięcia, albo zżeram je od razu pojedynczo, ale nigdy mnie nie kusi, żeby za pomocą, powiedzmy, moich podobań, poniekąd, kulinarnych, lub i wątpliwie seksualnych, dać się gdzieś, albo samowolnie, się zaliczyć;)

  • Napisałam też komentarz o tym wierszu na forum, trochę innej treści komentarz, bo z tym bezkresnym polem słoneczników, o którym pisze Janusz,też zgadzam się.

  • A tak, mam odczyt bardzo metaforyczny, a nie wprost

  • gdyby nie nagryzała, to by nie pluła,

    nie za bardzo rozumiem tę twoją konkretną sytuację i jak śmiecenie w autobusie dało ci się przełożyć na obrzydzenie do człowieka, jaki by nie był, ale widocznie w niektóre miejsca mam dostęp zabroniony

  • Nie do człowieka,a sytuacji, chyba nie przeczytałaś uważnie.

  • jeśli kalkulacja w excelu ma teraz robić za metaforę, to się, nie zgadzam, z taką poezją, beato

  • sytuacja, bez człowieka, może się sprowadzać wyłącznie do kopulowania, np. wiewiórek

  • To może tak, nie deklaracje świadczą o tym, kim jesteś, co do dalszej części wiersza, strasznie już pózno, może wrócimy
    jutro.

  • yhy,
    albo kiedyś,
    lub prawdopodobnie
    nigdy

    ten tekścik na górze, to dla mnie sprawka jednorazowa, po tobie też spłynie, spływa, więc po co sobie (?) coś obiecywać, tym bardziej, że, podobno deklaracje (...)

    aż pozwolę sobie na swoje ulubione podsumowanie
    heheh

  • :)

  • Wydaje mi się, że już wiele napisałam, "wchodzi w zęby",-to trochę reakcje, które
    występują nagle, niekontrolowanie, niezaplanowane -czyli,nie wiesz, co wyzwoli w tobie impuls i dlaczego. A może wiesz, a uciekasz od tego, w konformizm

  • Stereotypy, tu jest trochę o stereotypach, ale ten problem.chyba najmniej dotyczy ludzi piszących wiersze, stereotypy, bo ktoś tak cię może widzieć z boku że jestem
    bezlitosną ateistka itd

  • No i tagi, w wierszu, ja nie do końca się zgadzam, czy może rozumiem, mniejszość wchodzi w większość, te łupiny słonecznika
    to przemiał, a ja bym zostawiła "bycie uważnym" najpierw w stosunku do siebie, a potem innych, raczej nie odwrotnie

  • Nie do końca, bo uproszczenie różnorodności

  • Kończąc, patetycznie trochę, :)-czego raczej chyba należy unikać, chciałoby się napisać, że wyłuskujemy się do końca życia ale jestem skażona w tym temacie wiedzą
    która już wrzuca w wyrokowanie, mam na myśli liczne teorie przesądzające, ale
    no tak bez tego myślenia, że jednak się wyłuskujemy, stoimy w miejscu, trochę ciemnym.

  • Beata Kyan - z ciemnego miejsca macham do ciebie czule rączką

  • że nie wyłuskałam? :)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się